Polska Misja Katolicka


    Od pewnego czasu świat żyje problemem zmian klimatycznych, które mają bardzo zróżnicowane przyczyny i niejednoznaczne uzasadnienie. Składa się na to wiele powodów, które są znane od wielu lat. Ekologia stała się współczesną religią. Już dziesiątki lat temu zwracali na to uwagę papieże, ale niewielu chciało ich słuchać. Nie to jest jednak celem mojego rozważania.

Co uderza mnie i wielu ludzi, to fakt, że do strajku o zachowanie ekologii i zdrowych warunków życia przystąpiła młodzież w wieku szkolnym. Tak, jakby działalność polityków była zupełnie bez znaczenia, a specjaliści odpowiedzialni np. za energię, za wydobywanie surowców służących do produkcji prądu, za energię atomową, byli zupełnie obojętni na los przyszłego pokolenia. Czy oni nie mają dzieci? Czy są za krótkowzroczni i nieodpowiedzialni?

Z kolei: czy nie byłoby bardziej efektywnym i owocnym, aby młodzież wzięła się na serio i odpowiedzialnie za naukę, zamiast godzinami bumelować na strajku? Czy nie byłoby słuszniejsze, aby następne pokolenie wymyśliło to, czego obecne nie potrafiło, albo nie chce uczynić dla postępu w tych dziedzinach, które krytykuje? Czy zamiast strajku o zachowanie zdrowego klimatu, nie byłoby bardziej sensownym pójść i pozbierać śmieci, resztki papierosów i kipów (również wokół szkół), które młodzież wypala na przerwach?

Czy nie byłoby owocniejsze wyczyszczenie chodnikiów z porzuconych gum do żucia, które młodzież sama bezkrytycznie wypluwa? Dlaczego nie podejmuje się walki z narkotykami powszechnie dostępnymi także na placach szkolnych?

Następna grupa pytań: kto ma ich tego nauczyć, skoro nauczyciele sami wolą pójść na strajk, pomagają pisać hasła, motywując do opuszczenia szkoły w imię „dobra przyszłych pokoleń”, i sami nie utożsamiają się z wychowaniem? Nie chcą być wychowawcami, tylko nauczycielami?

Patrząc na wydarzenia z końca poprzedniego roku szkolnego, mam wrażenie, że motywacja do strajków z udziałem starszych dzieci i młodzieży będzie się rozwijać. W jakimś sensie budzi to niepokój, o to, co wyrośnie z obecnego pokolenia?

Drodzy Rodzice, kochani Dziadkowie! Ktoś musi zacząć wychowywać Wasze dzieci. Jeżeli sami wyzbywacie się tego prawa, należącego się Wam z prawa natury, popartego prawem Boskim i prawami państwowymi, nikt tych dzieci nie przekona do słuszności i ważności nauki, potrzeby „przyłożenia się” i sumiennego siedzenia nad książką. Samo założenie, że dobre stopnie gwarantują brak problemów, jest mylne. Trzeba umieć i chcieć rozmawiać z dziećmi, motywować, poświęcić im czas, i to od małego.

Dzisiejsze wychowanie wydaje się być łatwiejsze od poprzednich pokoleń, szczególnie jeśli idzie o zaopatrzenie i wybór różnych artykułów szkolnych, ubrań, itd. Dzisiejsza technologia dostępna rodzicom i dzieciom niesie z sobą wiele trudności: gry komputerowe, dostęp do internetu, tabletów, Ipodów, telefonów komórkowych, niesie ze sobą więcej niepokoju, niż radości. Dzieci i młodzież są później niewyspani, zmęczeni, nadpobudliwi, nieskoncentrowani.

Jeżeli Kościół zajmuje głos w sprawach wychowania, to nie dla krytyki, ale z troski o przyszłe pokolenie, które jest także przyszłością Kościoła. Nauczanie Kościoła katolickiego w tej materii obrosło w półprawdy i stereotypy. Także w kwestii wychowania. Złośliwi twierdzą, że Kościół namawia do przesadnej dysypliny, rygoru, surowości, bezwględnego posłuszeństwa rodzicom, itd. Nie będą rozwijał mitów, gdyż najczęściej pochodzą one od ludzi nie mających dzieci lub stojących z daleka od Kościoła katolickiego i krytycznie do niego nastawionych.

Katolickie wychowanie związane jest z chrześcijańską wizją i koncepcją człowieka, ma prowadzić do pełnego rozwoju osoby ludzkiej, do harmonijnego rozwoju ciała i ducha, właściwości fizycznych, moralnych i intelektualnych, do kształtowania człowieka doskonałego, na miarę pełni wartości ewangelicznych. Oparte jest ono na życiu religijnym, przeżywaniu bliskości Boga i człowieka, szacunku do niego, pełnej odpowiedzialności za świat, który dany jest człowiekowi nie na własność, ale by odpowiednio i z pełną świadomością nie szkodził mu swoim zachowaniem. Do pełnego rozwoju służy życie religijne, pogłębiane z biegiem lat przez życie sakramentalne, aby następował osobisty rozwój wartości od najmłodzych lat i odpowiedzialności za siebie. Dlatego módlmy się za dzieci, prosząc Boga o ich pełny, dobry i efektywny rozwój na tych wszystkich płaszczyznach człowieczeństwa i o pełnych poświęcenia nauczycieli i wychowawców.


Rektor