Polska Misja Katolicka


    Drodzy Czytelnicy! Na rozpoczęcie roku szkolnego powracają tematy związane z nauczaniem i wychowaniem dzieci i młodzieży. Prowadzone w Europie badania na temat wiedzy uczniów w poszczególnych krajach, tzw. PISA lub inne porównywalne studia o poziomie nauczania i wiedzy w poszczególnych przedmiotach, wykazały, że osiągane oceny zależą od kilku czynników. Należą do nich metody nauczania i system szkolnictwa. Szkoły prywatne stoją wyżej od powszechnych, podkreślane jest pochodzenie ucznia, poziom intelektualny rodziny, towarzystwo w jakim przebywa, systematyczność sprawdzianów prowadzonych przez nauczycieli, wymagania stawiane w domu i szkole, budzenie zainteresowań wśród uczniów dodatkowymi zajęciami, itd. Wszystkie te spostrzeżenia można sprowadzić do jednego: tam gdzie się wymaga, poziom wiedzy i oceny są wyższe. Czy jest to coś nowego dla nas? „Bez pracy, nie ma kołaczy” lub dobre niemieckie powiedzenie: „Ohne Schweiss, kein Preis”, co znacza, że bez osobistego wkładu i koncentracji do pracy nie będzie dobrych wyników.

Budzenie w dzieciach zainteresowania i umiejętność samodopowiedzialności za uczenie się wynosi się przede wszystkim z domu. Dzieci dostrzegają, czym rodzice się zajmują, jak odpowiedzialnie podchodzi się do czasu, wytwarza się w nich automatyczne tendencja samoodpowiedzialności za siebie samego. Jeżeli cały dzień w domach włączony jest telewizor lub każdy z domowników godzinami spędza czas z leptopem, na pewno nie wpływa to na wytworzenie poczucia obowiązku uczenia się. Jeżeli najważniejszym tematem rozmów w domach są pieniądze i wypominanie lub kłótnie na ten temat, a nie poziom wiedzy i troska o intelektualne przygotowanie do życia, odbija się to rykoszetem na znikomym zainteresowaniu dziecka do osiągnięcia dobrych ocen. Olbrzymim problemem jest nieodpowiedzialne korzystanie z nowych środków technicznych, telefonów, leptopów, gier komputerowych. Wielu rodziców nie jest świadomych negatywnych skutków z tym związanych, straty czasu i nieodwracalnych efektów, tak rozwojowych, jak i intelektualnych, a nawet zdrowotnych. Innym zagadnieniem jest troska o rozwój religijny dziecka. Wielu naszych księży pracujących w różnych stronach Niemiec z bólem stwierdza, że po I Komunii Świętej widzą dzieci następny raz w kościele, gdy są przygotowywane do sakramentu bierzmowania. Brak regularnego uczęszczania na Msze Święte, brak systematycznego przystępowania do sakramentów świętych, odbija się w tragiczny sposób na życiu religijnym młodego pokolenia, których rodziny przyjechały z Polski do Niemiec. Oczywiście przeszkodą jest odległość do kościoła, nakład czasu, a nawet pieniędzy, gdy trzeba płacić za paliwo. Ale najważniejszy jest przykład rodziców, ich wypowiadanie się na tematy religijne, ich osobista postawa do modlitwy, uczęszczanie do kościoła, przyjmowania sakramentów świętych. Jaki jest dom, taka jest religijność - to proste stwierdzenie sprawdza się na co dzień: „Jabłko nie pada daleko od jabłoni”. Z każdym rokiem wzrasta ilość landów niemieckich, w których nauka religii przestała być przedmiotem szkolnym. Nauczanie religii uzależnione jest od dyretora szkoły, jego środków finansowych, dyspozycji wykwalifikowanego do nauki religii nauczyciela, od ilości uczniów wyznania katolickiego. Coraz częściej będzie organizowane nauczanie wspólne dla chrześcijan, czyli dla wyznania ewangelickiego i katolickiego razem, lub wprowadzanie „lekcji etyki i norm moralnych”. Powstaje pytanie: kto ma nauczyć ich zasad życia według wiary katolickiej? Kto ma im przekazać zarówno wiedzę, jak i praktykę życia według przykazań Bożych, jeżeli one ich nie poznały, jak więc mają je rozumieć?

Formacja katolicka jest procesem permanentnym, tak jak i życie. Wartości religijne pomagają człowiekowi odnaleźć kim on sam jest, jego miejsce w rodzinie, w społeczeństwie, wzmacniają jego psychikę, a równocześnie uczą o życiu wiecznym z Bogiem. Wobec wzrastającej liczby wyznawców Mahometa będą wzrastać również wpływy islamu na postawy i zachowania dzieci i młodzieży. Niektóre rodziny już doświadczają efektów małżeństw mieszanych, kiedy dzieci zostają zmuszane są do uczenia sią Koranu, ale nie znają Biblii i Ewangelii. Tolerancja innych wyznań jest ważna i potrzebna, ale odpowiedzialność za religijną wiedzę i chrześcijańską moralność oraz ich przekaz dzieciom i młodzieży pochodzącej z Polski nie powinien zostać zarzucony. Religia Jezusa Chrystusa przyjęta przez nas zobowiązuje nas do zastosowanie jej w życiu. Wartości wypływające z Ewangelii mówiące o miłości bliźniego, pokoju, przebaczeniu, dobroci i serdeczności nie powstały w Europie z niczego. W tym duchu wzrasta ona przez wieki i nie może tego utracić, my nie możemy tych wartości zaprzepaścić. Przygotujmy dzieci i młodzież do umiętności rozpoznawania ludzi, ich postaw, zachowań. Per aspera, ad astra – mówi stare łacińskie przysłowie: „przez trud, do gwiazd”. Na osiągnięcia i wyniki trzeba nieraz długo czekać, kto się zraża i rezygnuje, ten w tym momencie przegrywa.


Rektor