Polska Misja Katolicka


    Zajęcia szkolne w niektórych landach już się rozpoczęły, w innych rok szkolny rozpocznie się we wrześniu. Jak zwykle, wraz z nauczaniem w szkołach myślimy także o nauczaniu religii dzieci i młodzieży. Większość młodych rodzin przyjeżdzających od ok. 5 lat do Niemiec uważa, że system szkolnictwa jest podobny jak i w Polsce. I tu potrzeba kilka wyjaśnień.

W ciągu ostatnich 20 lat nastąpiła duża zmiana religijności w Niemczech w kierunku laicyzacji. Najkrócej można by określić, że 1/3 mieszkańców Niemiec to katolicy, 1/3 to ewangelicy, a 1/3 wyznawcy innych religii albo niewierzący. Zmiany religijne dokonane przez 500 lat od reformacji Lutra odbiły się na mapie wyznań chrześcijańskich w niektórych rejonach Niemiec. Zarówno na terenie Bawarii, jak i Badenii Wittembergii, znaczne obszary zdominowane zostały przez protestantyzm. Z kolei na północy Niemiec, w Emsland czy w górach Harzu (Eichsfeld), są rejony, gdzie większość ludności jest katolicka. Rozkład ten ma istotny wpływ na potrzebę nauczania religijnego w szkołach.

Drugim ważnym elemetem dotyczącym nauczania religii w szkołach jest system szkolnictwa oparty na przepisach landowych, na wykształceniu nauczycieli i sposobie ich mianowania do wykonywania zawodu. Dyrektor szkoły w oparciu o przyznany budżet decyduje o ilości etatów, w tym również na nauczanie religii. W biskupstwach są wydziały katechetyczne, ale do ich kompetencji należy udzielenie misji kanonicznej do nauczania religii katolickiej, bez wpływu na program nauczania. O programie decydują sami nauczyciele, a nie biskupstwo czy dyrekcja szkoły. Wiele szkół, z racji małej liczebności uczniów wyznania katolickiego, nie może zapewnić utworzenia klas z 100% nauczaniem katolickim, stąd lekcje religii są dla wielu wyznań połączone dla ewangelików i katolików lub odbywa się tylko nauczanie norm etycznych (Wschodnie Niemcy). Rodzice decydują, na jaki kurs dziecko zostanie zapisane.

W parafiach niemieckich rzadko, poza przygotowaniem do I Komunii św. i sakramentu bierzmowania, odbywają się spotkania, katechezy czy pogadanki pozaszkolne w celu pogłębienia życia religijnego dzieci i młodzieży.

Stąd bardzo ważne jest uzupełnienie tego wychowania przez stworzenie katechez przyparafialnych przy polskich parafiach, uwrażliwienie rodziców na ten temat oraz mó- wienie na tematy religijne w domach.

I tak: „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”. Do czego nie przyzwyczaimy dzieci od małego, tego raczej nie nauczą się później: modlitwy, regularnej spowiedzi, uczestniczenia we Mszy św. Błędem jest powtarzanie sloganu: „Jak dorośnie, niechaj samo wybiera”. Nawyki wyniesione z domu od małego owocują, tak w zachowaniach kulturalnych, jak i cenieniu wartości religijnych. Księża uczą sami albo są wspierani przez katechetów świeckich. Przyparafialne nauczanie, przy wzrastającej ilości dzieci i młodzieży, obejmuje niestety niewielki procent tego nauczania potrzebujacych.

„Z kim przestajesz, takim się stajesz”. Rzadko rodzice zwracają uwagi na to, z kim kolegują lub przyjaźnią się ich dzieci, nie znają ich albo nie chcą ich widzieć w swoich domach. Wielki błąd, za który słono płacą. W świecie internetu jeszcze trudniejszym staje się sprawdzenie, co dzieci oglądają, jakimi grami się bawią, z kim utrzymują kontakt. Bywa, że matka lub ojciec zdziwieni dowiadują się, że kilkunastoletnia córka zniknęła pewnego dnia z jakimś starszym, nieznanym człowiekiem, z którym przez miesiące romansowała na facebooku. Naiwni rodzice myśleli, że syn czy córka będąc w drugim pokoju tylko się bawi, dopiero kiedy dojdzie do tragedii, wyznają: „myśmy chcieli jak najlepiej”. Brak osobistego kontaktu, bezgraniczne, zaślepione zaufanie - są częstym błędem pedagogicznym.

„Kto nie idzie naprzód, ten się cofa”. To powiedzenie idealnie pasuje do konieczności rozwoju, również religijnego. Sam chrzest dziecka, przygotowanie do I Spowiedzi i I Komunii św. nazywane są inicjacją, czyli początkiem życia chrześcijańskiego. Wraz z dojrzewaniem fizycznym i umysłowym, młodzież musi także dojrzewać uczuciowo i religijnie. Jest to proces, który wymaga stałej troski o pełny, dojrzały i przykładny rozwój. Rodzice dają przykład swoją postawą. Jeżeli nadal pozostają na poziomie „paciorka”, „bozi” i innych infantylnych pojęć religijnych, trudno, żeby dzieci i młodzież posługiwały się innym językiem (podobnie i z przekleństwami).

W sferze wzrostu religijnego należy od siebie dużo wymagać. Tylko wysiłek, wytrwałość i stabilność, pielęgnowane i rozwijane od małego, zapewnią osiągnięcie osobistej religijności, mocnej, zdecydowanej, dającej wewnętrzne zadowolenie i niezachwianą więź z Bogiem.

Zachęcam do przemyślenia i dyskusji na ten temat.


Rektor