Polska Misja Katolicka


Nasze Slowo    W sierpniowym numerze jednej z niemieckich gazet poruszono temat wpływu religii na moralne postawy dzieci i młodzieży. Cytowany jest tam znany niemiecki kryminolog prof. Pfeiffer z uniwerystetu w Hanowerze, którego osobiście znam i kilku jego wykładów wysłuchałem. Na podstawie przeprowadzonych przez jego instytut badań stwierdził on, iż tam, gdzie więcej niż 12% ludzi jest wierzących, automatycznie spada ilość przestępstw kryminalnych. Podobnie ma się sprawa w środowisku dzieci i młodzieży: jeżeli młodzi chłopcy są ministrantrami lub należą do jakiejś grupy parafialnej, ilość wykroczeń jest nieporównywalnie niższa, niż u ich rówieśników nie będących członkami tych grup. Wynika to z faktu świadomości u młodych, że w ich zachowaniu odzwierciedlają się przekazywane im wartości.
    Zachowanie młodych ludzi zawsze będzie kolidowało z oczekiwaniami rodziców, wychowawców, Kościoła i otoczenia. Oczywiście młodość ma swoje prawa, nie znaczy to jednak, iż młodego człowieka można pozostawiać bez jakichkolwiek wskazań. Jest olbrzymim błędem pedagogicznym współczesnego świata preferowanie wolności bez ograniczeń.
    W ostatnim czasie daje się zauważyć pewien paradoks: z jednej strony zarzuca się Kościołowi katolickiemu zacofanie, staroświeckość, wyciąga się i publikuje mało znane fakty historyczne sprzed 500 a czasem nawet i 1000 lat, a z drugiej obwinia się go o nieudolność w wychowaniu, indolencję i słabość kadry pedagogicznej szczególnie wśród księży; roi się od negatywnych statystyk. Po okresie zmian politycznych i społecznych w Polsce i w Europie odeszło się od reflekcji teoretycznej na temat wychowania do wymiaru praktycznego, pozostawiając wychowawcom wolną rekę w doborze programu nauczania m.in. religii. Dowodem jest niezliczona ilość podręczników, co prowadzi tylko do zamętu. Często bezkrytycznie tłumaczy się na język polski zagraniczne podręczniki do nauki religii, nie zwracając uwagi na źródło ich pochodzenia, a wywodzą się one niejednokrotnie z anglo-amerykańskich sekt ewangelickich.
    Katolicy sami o to nie walczą, a mają zapewnione konstytucją prawo upominania się o religijne wychowanie swoich dzieci w szkołach („wolność słowa i wyznania”). W naszych warunkach w Niemczech nauka religii katolickiej, podkreślam KATOLICKIEJ, organizowana jest w szkołach. Jej nauczycielami są często osoby świeckie, które podejmują te zadania bardziej z przypadku niż z powołania, aby nie pozostać bez pracy. Księży jest coraz mniej, sióstr zakonnych jeszcze mniej, więc władze diecezjalne nie mają odpowiedniej kadry do obsadzenia tych etatów w szkołach.
    Co do najnowszego zjawiska chorobowego w Niemczech – EHEC pojawiły się nawet głosy, że mógłby to być zamach bakteriologiczny. Nie bardzo w to wierzę. Zastanawiające jest, że oceną choroby zajęli się nie specjaliści z instytutów naukowych ds. zdrowia i żywności, lecz politycy i pseudo-eksperci. W jakim kierunku pójdą badania i oceny naukowców, nie wiadomo. Jak dadzą sobie radę z tym problemem? Czy ludzkość dowie się całej prawdy?
    Co robić? Jeżeli naszym rodzinom zależy na religijnym wychowaniu przyszłych pokoleń, nie powinny one pozostać obojętne. Nie wolno tylko narzekać obwiniając dyrektora szkoły (często niewierzącego, dla którego najważniejszym kryterium jest budżet szkoły), czy biskupa danej diecezji, któremu brakuje odpowiedniego personelu.
    Religijnym wychowaniem muszą zająć się sami rodzice. Nie chodzi tu o organizowanie domowych katechez. W wielu polskich Misjach organizowane są lekcje religii jako praktyczne wdrażenie dzieci i młodzieży do zasad życia według katolickiej wiary. Młodzi ludzie muszą poznać podstawowe prawdy swojej wiary zanim zaczną poznawać inne religie. Jeszcze kilka lat temu praktykowano katechezę ekumeniczną, tzn. wspólną dla wyznań chrześcijańskich. Dzisiaj uwagę skierowano na islam, judaizm i inne religie. Jak dziecko może docenić wartości swojej religii (katolickiej) w porównaniu z innymi, jeżeli jej w ogóle nie zna?
    Moi Drodzy! Nie tylko rodzice są zobowiązani do podjęcia starań o przyszłość naszego młodego pokolenia. Wiem, że ludzie pochodzący z Polski mają wiele problemów z wychowaniem swoich dzieci pod względem religijnym i moralnym. Nasila się to zwłaszcza wtedy, gdy rodzina sama nie jest mocna i w konfrontacji z otoczeniem popada w zwątpienie. Nie wolno takich ludzi pozostawić samymi. Każda nasza polska parafia powinna się zastanowić, co mogłaby uczynić, aby religijna troska była odzwierciedlona w aktywnym zaagażowaniu wspólnoty. Człowiek rodzi się w rodzinie, wzrasta i odnajduje swoje miejsce w społeczeństwie zorganizowanym przez państwo, a do życia nadprzyrodzonego prowadzi go religia. Wychowanie religijne jest podstawową bazą dla prawidłowego funkcjonowania w dorosłym życiu. Uczyńmy wszystko, abyśmy mieli spokojne sumienie i aby nasze dzieci i młodzież uzyskały solidną, podstawową wiedzę z zakresu naszej wiary oraz wychowanie w jej wartościach.

Rektor