Polska Misja Katolicka


   Teologicznie rzecz biorąc najważniejszym świętem chrześcijan jest Wielkanoc, czyli Zmartwychwstanie Pańskie. Zdaje się jednak, że w tradycji religijnej bardziej zaznaczyło się Boże Narodzenie. Dzień upamiętniający narodzenie Jezusa Chrystusa jest w swej treści bardzo prosty, ludzki, przemawiający do wyobraźni każdego człowieka, tak dziecka jak i dorosłego. Poszczególne narody ubogaciły to wspomnienie własnymi zwyczajami wynikającymi ze środowisk i uwarunkowań, w jakich żyją.

Treścią tego święta jest wypełnienie się obietnic Starego Testamentu, które zapowiadały przyjście na świat Mesjasza, Syna Bożego. Prorocy przepowiadali miejsce i czas tego przyjścia. Zagadnienie to jednak było i pozostanie tajemnicą: jak Bóg – odwieczny, niematerialny, wszechwładny, może się tak uniżyć i przyjść na ziemię? W ówczesnej kulturze oraz panujących systemach religijnych i politycznych oddawano nierzadko boską cześć królom i cesarzom. Dlatego też zdziwieniem napawa fakt, że obiecany Mesjasz rodzi się ubogo, w stajni, z dala od dworów królewskich. Narodzenie Jezusa Chrystusa w Betlejem było proste i tak bardzo zwyczajne, jak narodziny każdego dziecka. Opowiadają o tym Ewangeliści, przy czym św. Mateusz koncentruje się w swym opisie na pochodzeniu Jezusa, a św. Łukasz na faktach historycznogeograficznych, aby ludziom nieżydowskiego pochodzenia pomóc umiejscowić to wydarzenie w czasie i przestrzeni.

Z II wieku po Chr. pochodzi zapis św. Justyna, wspominający Grotę Narodzenia. Pamiątka narodzenia Jezusa Chrystusa obchodzona była uroczyście od czasu, gdy cesarz Konstantyn Wielki na mocy wydanego przez siebie edyktu mediolańskiego (313 r.) zapewnił chrześcijanom wolność wyznawania wiary w Cesarstwie Rzymskim. W 326 r. jego matka – św. Helena odwiedziła Palestynę, w tym również Betlejem. Widocznie pamięć o tym miejscu przekazywana była pieczołowicie przez wyznawców Jezusa. W IV i V wieku wybudowano tutaj pięcionawową bazylikę, której fragmenty przetrwały do dzisiaj. Tak więc miejsce narodzenia Jezusa Chrystusa jest historycznie udokumentowane.

Narodzenie Boga jako człowieka pozostaje tajemnicą, niepojętą i równocześnie tak prostą w swej wymowie. Przemawiającą do wyobraźni oraz do rozumu i uczuć człowieka. Nie chcę rozbudowywać psychologicznych i uczuciowych aspektów, ważniejsze są te teologiczne, religijne. Jezus przyszedł na świat, aby nas zbawić, aby przywrócić osobie ludzkiej utraconą godność. Przyjmując naturę ludzką stał się bliskim każdemu człowiekowi, który odtąd może i powinien odkrywać w sobie to, co Boże: „abyśmy usprawiedliwieni Jego łaską, stali się dziedzicami życia wiecznego” (Tyt 3,7). To jest treść Bożego Narodzenia i sens jego corocznego wspominania i świętowania.

W tym miejscu przechodzimy do naszych religijnych tradycji i zwyczajów związanych z Bożym Narodzeniem. Współczesnemu człowiekowi wmawia się, że nic nie jest pewne, że wszystko jest względne, że w imię nowoczesności należy odrzucić tradycję i obyczaje, bo jest w nich wiele mitów. Liczy się tylko nauka, postęp, przyszłość. Lecz „kto nie sięga do przeszłości, ten nie może mówić o przyszłości” – uważali już Rzymianie.

Jako chrześcijanie mamy pielęgnować to, co wielkie, piękne i szlachetne, a mianowicie prawdę, że każdy człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże. W tym miejscu dochodzi do zderzenia religijnego i pozareligijnego spojrzenia na osobę ludzką. Boże Narodzenie przypomina nam prawdę o godności i wielkości osoby ludzkiej. Stąd warto zastanawiać się nad sobą, nad swym pochodzeniem, nie tylko w aspekcie naturalnym, ale przede wszystkim tym nadprzyrodzonym. Szczęśliwi są ludzie, którzy znaleźli czas i siłę, aby tę prawdę odkryć.

Szczególnie dzisiaj, gdy przyszło nam żyć na styku różnych, nierzadko konkurujących ze sobą kultur i tradycji religijnych, potrzeba, abyśmy święta Bożego Narodzenia wykorzystali do głębszego przemyślenia swoich wartości. Straszeni jesteśmy islamem, a przecież w Polsce od kilkuset lat żyją wyznawcy Mahometa i nigdy nie było słychać o jakichś konfliktach czy nieporozumieniach z katolikami. Recepta jest prosta: trzeba cenić własne wartości, a wówczas będzie się uznanym i cenionym przez innych. Podstawą jest wzajemne poznanie, szacunek i tolerancja. Chrześcijańska wizja człowieka to coś więcej, niż tylko humanizm. Wydawać by się mogło, że po wielu smutnych doświadczeniach związanych z wydarzeniami ostatniego stulecia naznaczonego wojnami, nienawiścią, totalitaryzmem i pogardliwym traktowaniem drugiego człowieka, wyciągnięto jakąś naukę. Niestety – chyba jednak nie.

Stąd zapraszam Was wszystkich, abyśmy zastanowili się nad tym, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy powołani. Żyjmy duchem prawd Bożych, chciejmy przekazywać chrześcijańskie wartości w naszych domach zachowując tradycje bożonarodzeniowe, biorąc udział w nabożeństwach kościelnych, rozmawiając na ten temat.

„Niech Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, da wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego. Niech da wam światłe oczy serca tak, byście wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania, czym bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych” (Ef 1,1718).

W tym duchu życzę wszystkim błogosławionych świąt Bożego Narodzenia i spokojnego, owocnego Nowego Roku!


Rektor