Polska Misja Katolicka


    W połowie marca przypada święto św. Józefa. Wielki Post zostaje jakby przerwany uroczystością, która w kalendarzu kościelnym ma rangę uroczystości pierwszej klasy. Dlaczego w Kościele katolickim nadaje się św. Józefowi tak wielkie znaczenie?

O roli Józefa wspomina nieco Pismo Święte. Został on wybrany, podobnie jak i Maryja, do spełnienia ważnego zadania, wprowadzenia w świat Syna Bożego. Skoro na ziemię miał przyjść zapowiadany w Starym Testamencie Mesjasz, Bóg zapewne nie chciał, aby odbywało się to w sposób nadzwyczajny, a tym samym przekraczający naturalne, normalne życie ludzkie. A więc wybrał dwoje młodych ludzi (zapewne Józef nie był taki stary, jak się go opiewa w niektórych pieśniach kościelnych), aby byli rodzicami Syna Bożego. Ewangelia nazywa Józefa „mężem sprawiedliwym”(Mt 1,19). Józef ukazuje się jako człowiek prawy, podejmujący się spełnić zadania nadane mu przez Boga, staje się ojcem i małżonkiem, przyjmującym swoją rolę w milczeniu. Stał się powiernikiem tajemnicy samego Boga. Był człowiekiem wiary. Uczynił z siebie dar, aby pełnić dla Jezusa wobec świata rolę ojca, a dla Maryi rolę małżonka. Stał się także wzorem człowieka pracy, która jest dla jednostki dobrem samym w sobie, także dla społeczeństwa i państwa. Tym samym Józef staje się wzorem dla całej rodziny chrześcijańskiej, niezależnie od wykształcenia czy obowiązków zawodowych. Józef podjął pracę w swoim warsztacie, by utrzymać rodzinę.

Ktoś, kto czyta te stwierdzenia, będące pewnym skrótem teologicznym czy hagiograficznym o świętym Józefie, powtarzane często w kościołach lub przytaczane w prasie katolickiej, powie: no tak, księże, ale to wszystko jest nie na dzisiejsze czasy. Inne wartości i modele życia prefereruje świat, inna jest współczesna rzeczywistość i inne otoczenie. To, co ksiądz napisał, trąci już myszką. Użycie świata, seksualne wyżycie się, małżeństwa jednopłciowe, znajomość tak, ale na krótko, bo nie wiadomo jak to będzie, praca tak, ale tylko dobrze płatna, i tak dalej i tak dalej. Nie będę rozpisywał się i dyskutował nad sensem LBGT, gdyż ten temat w kontekście biblijnym i teologicznym nie ma żadnego znaczenia. Bolejemy, że są tacy ludzie i jeżeli możemy im pomóc, to bardzo dobrze.

Natomiast Kościół stawia przed nami normalny, ustabilizowany i sprawdzony wzór życia rodzinnego i małżeńskiego, który w historii odegrał wielką rolę, dalej jest aktualny i potrzebny właśnie w sytuacjach marginalnych i wobec pretensyjnych zachowań wielu ludzi i narzucanej mody. To, że dzisiejszy świat zdeprecjonował znaczenie ojcostwa, zmarginalizował go w krajach, gdzie religia i życie chrześcijańskie kwitły, dziś wystawia go na olbrzymią próbę. Degradacja w imię nowoczesności prowadzi ku zgubie i samounicestwieniu ludzkości. Wielu mężczyzn pozostawia kobiety, które samotnie wychowują dzieci. Młodzi ludzie dystansują się od małżeństwa i rodziny, gdyż boją się rozwodów. Już na samym początku zakładają, że się rozejdą. Czy to nie jest paranoja? I to ma być wzorzec życia i przyszłości ludzkości? Jaka ma być ta „przyszła” ludzkość? Co czeka następne genera- cje? Jeżeli nie zmienimy swojego nastawienia, nie poprzestawiamy paradygmatów myślenia i postępowania, nie możemy się dziwiċ, że będą potrzebne fale nowych przybyszów, gdyż ktoś musi pracować, zapewnić renty starszym, itd. Przyjmowanie marginalnych sytuacji i nadawanie im rangi obowiązujących kanonów dla ogółu jest nadużyciem.

Odrzucenie normalnego modelu życia rodzinnego i małżeńskiego, naturalnego przyjęcia i narodzenia dziecka, dobrej woli ze strony prawa i rządzących, pozytywnej opinii w społeczeństwie na ten temat, może spowodować olbrzymie zaburzenie w tak zwanym świecie cy- wilizowanym. Z takich czy innych sytuacji można sobie czasem pożartować, ale przyjmować je jako jedyny model życia, nadając im status „nowoczesny”, to za wiele. Konsekwencje są nieprzewidywalne.

Pomimo olbrzymiego postępu medycyny jeszcze nie udało się sklonować człowieka, a na- wet jeżeli zaczną klonować, to nie wiadomo do jakich osiągnięć i efektów dojdą naukowcy i czym się to skończy. Przecież chodzi tu nie tylko o sferę cielesną, ale duchową i psychiczną osoby ludzkiej, odpowiedzialnej za siebie i drugiego człowieka. Pomimo podobieństw, istnieje zasadnicza różnica między zwierzęciem i człowiekiem.

Tych kilka wymienionych przykładów i dywagacji niechaj nam posłuży do zastanowienia się nad sobą, nad swoją rolą i znaczeniem w życiu. „Nikt nie żyje dla siebie...”- czytamy w Piśmie Świętym.

Kościół widzi w świętym Józefie wspaniały wzór nie tylko dla poszczególnych osób, ale dla całej chrześcijańskiej rodziny. Stawia go nam przed oczami i przypomina, że dla obecnej cywilizacji rola ojcostwa jest tak samo potrzebna jak w czasach dawnych. Kościół nikogo nie zmusza do przyjęcia jego linii nauczania, pragnie jedynie nadać słowu „ojciec”, „ojcostwo” pełny blask i wymiar, który służy tak jednostce, jak i całemu społeczeństwu. Polećmy temu Świętemu losy młodych ludzi, rodzin i małżeństw chrześcijańskich, aby w zagmatwaniu pojęć nie zatracili tego, co sprawdzone, prawdziwe i najważniejsze.


Rektor