Na pewnym oficjalnym przyjęciu przed Bożym Narodzeniem gości obsługiwała w średnim wieku kobieta, która w dość głębokim dekolcie zawieszony miała ok. 10 centymetrowej wielkości krzyż. Był on wykonany z błyszczącego metalu i wyłożo- ny jaskrawo czerwonymi kamieniami, przez co zwracał na siebie uwagę. Ale jakież zakłamanie? Krzyż pełnił rolę dekoracyjną i służył do zwrócenia uwagi na jego właścicielkę. O innych detalach pisał nie będę. Krzyż stał się modnym elementem dekoracyjnym, i to szczególnie u kobiet. Czy to jest złe? Na pewno nie, pod warunkiem, że się go nie nadużywa tak, jak w powyższym przypadku. W ostatnich miesiącach poprzedniego roku w Europie rozgorzała dyskusja o umieszczaniu tego symbolu religijnego w miejscach publicznych. Pewna mieszkająca we Włoszech matka, z pochodzenia Finka, wytoczyła szkole proces, że jej dzieciom przeszkadza zawie- szony w klasie krzyż. Według jej opinii krzyż ten bardzo negatywnie wpływał na psychikę i zdolność uczenia się jej dziecka. Proces miał finał przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości, który orzekł, iż krzyż nie może ujemnie wpływać na dzieci i zgodnie z zasadą tolerancji należy go usunąć. W Europie zawrzało. Jedni opowiadali się za krzyżem, inni przeciwko. Pierwsza grupa argumentowała swoją posta- wę uniwersalnym znaczeniem krzyża i symbolem wiary chrześcijan, a tych żyje w Unii Europejskiej jeszcze ok. 75%. Stawiano pytanie, gdzie tu właściwie jest tolerancja? Wyznawcy Mahometa mają prawo do stawiania mecze- tów, Żydom odbudowuje się zniszczone synagogi, a chrześcijanom zabrania się wieszania krzyża. Czyż tolerancją objęte są tylko grupy religijne określonych wyznań? Przeciwnicy z kolei podkreślali laicki charakter Unii Europej- skiej, a niektórzy lewaccy politycy zapowiadali dalszą walkę w obronie równości praw aż przed Najwyższym Sądem. Bolesne, choć prawdziwe są przy tym podawane argumenty o sekularyzacji i postępującym zeświecczeniu Europy. Podobna debata odbyła się w polskim Sejmie. Większość posłów opowiedziała się za pozostawieniem krzyży w miejscach publicznych. Jednak były rów- nież głosy, i to wcale nie mała liczba, iż Polska nie może odchodzić od profilu Europy. Znaczy to, że wierni powinni poddać się zeświecczeniu, odrzuce- niu krzyża i zaparzeć się swojej wiary. Tak więc to, przed czym uratowała się Polska w okresie zaprogramowanej lai- cyzacji okresu stalinizmu i komunis- tycznego panowania, zaczyna się udawać polskim posłom wybieranym przez polski naród. Według statystyki przeprowadzonej przed Bożym Narodzeniem 93% Polaków uważa się za katolików. Czy te pozostałe 7% ludności ma aż tak olbrzy- mią przewagę parlamentarną w Polsce? Kogo więc wybierają Polacy (czytaj: te 93%) na swoich przedstawicieli do najwyższych władz decydujących o ustawach, przepisach, o przyszłości kraju, wykształceniu dzieci i młodzieży, kondycji rodziny? Zaskoczeniem dla mnie była nagłoś- niona historyjka z jednego z wrocławskich gimnazjów, gdzie grupa kilku młodych ludzi opowiedziała się za zniesieniem krzyża w klasie. Miał to być znak protestu przeciw dyrekcji i wychowawcy klasy, którzy nie zapytali o to uczniów? „Gazeta Wyborcza” nagłośniła całą sprawę czyniąc z niej skandal o nieprzestrzeganiu praw ucznia. W efekcie natomiast był to wybryk pewnej grupy młodych pragnących zwrócić na siebie uwagę. Ale o tym już „Wyborcza” milczy. Jeżeli będziemy się kierować zasadami, że prawo i przepisy dostosowane będą do każdego indywidualnego życzenia, to dojdziemy do kompletnego chaosu i zupełnej paranoi społecznej. Jednostka nie może być miernikiem prawa i tolerancji ani przykładem dla ogółu. To raczej jednostka powinna dostosować się do całości. Ponadto, kiedy wreszcie obudzimy się, aby przy zachowaniu wszelkich zasad tolerancji i szacunku do innych religii i wyznań, umieć i chcieć bronić własnych wartości religijnych? Podstawowym znakiem chrześcijaństwa jest krzyż. Czyńmy znak krzyża w sposób właściwy, nie jakimś niezdarnym i pospiesznym gestem, który nie wiadomo co oznacza. Krzyż ma objąć całego człowieka. Czyniąc ten znak, uświadommy sobie, że łączymy się z Chrystusem, który przez krzyż nas zbawił i odkupił. To, co robimy: nasze myśli i uczucia, nasze prace i codzienność, nasze radości, smutki i cierpienia łączmy z Chrystusem w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Wielki Post niechaj nam w tym pomoże.
Rektor



