Polska Misja Katolicka


Nasze Slowo    Czy miesiąc kwiecień będzie miesiącem nowej pamięci narodowej? Takie smutne skojarzenie nasunęło się po chwili refleksji nad tragiczną katastrofą lotniczą polskiej delegacji koło Smoleńska. Zaplanowana wizyta z udziałem najwyższych organów państwowych, prezydenta z małżonką, ministrów, przedstawicieli Sejmu, biskupa Wojska Polskiego i towarzyszących osób, miała być wyrazem szacunku i hołdu dla niewinnie zamordowanych w Kozielsku, Ostaszkowie i Katyniu oraz na kilku innych cmentarzach w okolicach Smoleńska. Szczególnie prezydent Kaczyński starał się o odtajnienie danych u władz rosyjskich.
   Uroczystość 10 kwietnia miała być mocniejszym akcentem tych starań, gdyż odbywać się miała po raz pierwszy przy udziale najwyższych władz polskich i rosyjskich. Strona polska przywiązywała dużą wagę do tego spotkania.
   Wpamięci wszyscy mamy datę 2 kwietnia 2005. Jest to dzień śmierci Jana Pawła II, wielkiego Papieża i wielkiego Polaka. Podczas uroczystości żałobnej na Placu św. Piotra wiatr zamknął leżącą na trumnie otwartą Biblię. Ten symboliczny fakt ma dla wszystkich swoistą wymowę.
   10 kwietnia 2010 przejdzie także do historii Polski. Będzie to data kontynuacji starań o sprawiedliwość i szacunek dla niewinnej śmierci sprzed 70 lat. I po raz kolejny brzozy i las ziemi katyńskiej były świadkami rozlewu niewinnej polskiej krwi. Prezydent Kaczyński chciał spłacić dług wdzięczności poległym oraz członkom ich rodzin. Rodziny te były przez wiele lat okłamywane co do miejsca pochowania ich ojców i synów oraz sprawców zbrodni.
   Wśród bestialsko zabitych znajdował się także brat mego ojca, młody podporucznik, który w lecie 1939 r. ukończył szkołę wojskową i skierowany został do służby na Wileńszczyznę. Pamiętam, że po wojnie wszelkie rozmowy na temat jego losów w domu były tabu. Strach przed represjami z jednej strony, a zmowa ukrywania i zatajania informacji z drugiej, potęgowały jeszcze bardziej ból i żal. A ile było i jest takich rodzin?
   Może inne narody nie rozumieją mentalności Polaków odnośnie do więzi rodzinnej i szacunku dla zmarłych. My, Polacy, nie zapominamy o nich tak łatwo, lecz zachowujemy ich głęboko w sercu i w najgłębszych pokładach ducha. I to jest piękne!
   W 70 lat od mordu na polskich oficerach las ziemi katyńskiej po raz kolejny był świadkiem polskiej tragedii. Zadajemy sobie pytania: dlaczego? Czy musiało do tego dojść? I tak zwyczajnie, po ludzku, nie potrafimy sobie wyjaśnić. Człowiekowi zawsze trudno jest pogodzić się ze śmiercią.
   Obecna katastrofa dokonała się w okresie wielkanocnym, w okresie tygodnia Bożego Miłosierdzia. Dla wierzących to też zbieżność wydarzeń Zmartwychwstania Pańskiego i Bożego Miłosierdzia. Wiara pozwala nam sięgnąć dalej i głębiej, poza ludzkie rozważania i osądy. Trafne były słowa spikera polskiej telewizji, kończące poszczególne relacje tego pamiętnego dnia: pozostaje nam smutek, żal i modlitwa. Jedynie w kontekście wiary można popatrzeć na śmierć i niewinne odejście.
   Sobota 10 kwietnia wyciszyła na nowo Polskę. Spod rozgardziaszu, sporów i niesnasek wyrosła na nowo narodowa wspólnota oraz jedność łącząca mieszkających w kraju nad Wisłą i poza jego granicami. Możemy mieć tylko nadzieję, że tragiczna śmierć tych osób przyniesie narodowe przebudzenie, a przyspieszone wybory i uzupełnienie parlamentu – pozytywne owoce dla Polski.
   Nam pozostaje modlitewna pamięć za zmarłych i polecenie Panu Bogu członków ich rodzin oraz pozostawionych przez nich sierot.
   20 lat temu w 1989 r. polska poetka Halina Młynarczyk tak pisała o Katyniu:
Przyszliśmy do Was tu,
Złożyć u Waszych stóp
rozkwitłe pąki.
Wasza żołnierska cześć
I Wasza męka!
W katyńskim lesie
Wschodzą Wam zorze
Wieczny spoczynek
Daj dobry Boże!
Pragnieniem Naszym
Oddać Wam chwałę
Ugiąć kolana
W tym miejscu krwawym
W katyńskim lesie
Szumią Wam brzozy
I odpoczynek
Daj wieczny Boże!

Na tej obcej ziemi przybył jeszcze jeden polski cmentarz.

Rektor