Polska Misja Katolicka


   Rokrocznie z okazji Dnia Chorych, który przypada w Kościele 11 lutego, w liturgiczne wspomnienie objawienia się Matki Bożej w Lourdes, podkreśla się znaczenie troski o chorych, cierpiących, umierających. Wystarczy przypomnieć, jak Jezus litował się i uzdrawiał nawet w szabat, za co wiele wycierpiał od Żydów. Temat ten jest ważny w sercu Kościoła od samego początku istnienia. Nie wystarczy jednak tylko go dostrzegać, ale trzeba czynnie włączyć się w organizację pomocy i troski medycznej, paliatywnej i religijnej.

Zagadnienie to nie jest czymś nowym. Już w pierwszych wiekach i w średniowieczu należało do podstawowych zadań chrześcijan. To właśnie Kościół katolicki był pierwszym, który budował szpitale, przytułki, ochronki, hospicja, czy nie znane dziś xenodochia. Pierwszy w dziejach Kościoła sobór, który odbył się w Nicei w 325 roku, zobowiązał biskupów do zakładania i prowadzenia tego rodzaju instytucji. Powstały różne formy pomocy charytatywnej, zakładano zakony i stowarzyszenia służące pracy oraz opiece nad chorymi i bezdomnymi. Powoływano do życia klasztory, których głównym celem było lecznictwo oraz materialna i duchowa troska o chorych. Tak powstały zakony, jak choćby lazarystów, szarytek różnych odłamów, później albertynów i albertynek. Aktualnie z bólem obserwuje się, że w tych zgromadzeniach zakonnych drastycznie spada ilość powołań.Zamykane są domy starców, szpitale, a bezpłatna dotąd pomoc zostaje skomercjalizowana.Troskę przejęło państwo, ludzie płacą ubezpieczenia, powstają nowe możliwości zabezpieczenia się na wypadek starości, choroby czy kalectwa. Jednak nie wszystkich finansowo stać na drogie i kosztowne zabezpieczenia. Z jednej strony mówimy, że dobrze, iż państwo zapewnia ludziom miejsca pracy, ale ciągle słyszymy, że osoby zatrudnione w tym sektorze są przemęczone i nie opłacone odpowiednio do włożonego wysiłku, ilość etatów za niska, a zapotrzebowanie opieki wciąż rośnie. Społeczna troska rządów i nowe ubezpieczalnie okazują się niewystarczającym środkiem rozwiązania problemu. Tematy te są omawiane szeroko w mediach, jednak efektywnych rozwiązań brak. Z roku na rok obserwujemy starzenie się społeczeństwa całej Europy, tak w Polsce, jak i w Niemczech. Ważne jest szukanie nowych rozwiązań, zabezpieczeń finansowych i personalnych, osób chętnych do podjęcia wyzwania i solidnego wykonywania zawodu. W tym wszystkim najważniejsze jest, aby człowiek chory i starszy traktowany był jak podmiot, czyli jako osoba, a nie jak przedmiot widziany przez pieniądz wydawany na cele paliatywne oraz jako środek utrzymania lekarza, pielęgniarki, czy innych osób zatrudnionych w tej branży. W parze o troskę i humanitarne potraktowanie człowieka musi iść moralność i etyka. Bez tych wartości osoba ludzka będzie traktowana materialnie, a nie personalnie. Negatywnych przykładów nie brakuje...

Jednym z najpoważniejszych problemów, stawianych od pewnego czasu, również przez polskich katolików, jest pytanie o eutanazję: czy Kościół akceptuje skrócenie życia w przypadkach, kiedy wyzdrowienie nie ma żadnych szans? Jak dotąd nigdy i w żadnym kraju Kościół katolicki nie zezwolił na eutanazję. Aktualnie trwają rozmowy z belgijskimi zakonnikami prowadzącymi domy starców. W Belgii prawo cywilne zezwala na eutanazję i bazując na nim zakonnicy opowiedzieli się za tą praktyką. Sprawa oparła się o Watykan i papież jednoznacznie odpowiedział: NIE! Jeżeli zakon nie dostosuje się do decyzji papieża, grozi mu rozwiązanie. Człowiek nie jest panem swego życia, życia sobie nie daje i nie ma prawa go sobie odebrać. Chrześcijańska wizja człowieka widzi w każdej osobie odbicie Boga, człowiek ma swoją godność, niezależnie od stanu zdrowia i wieku. Tę godność należy uszanować i żadne racje nie usprawiedliwiają prawa do decydowania o momencie śmierci, która jest naturalnym etapem życia, po chrześcijańsku - przejściem do domu Ojca. Z tego typu pytaniami będziemy w przyszłości jeszcze częściej konfrontowani. W ostatnich latach przybyło do Niemiec bardzo dużo kobiet z Polski, które z dużym poświęceniem opiekują się tutaj osobami chorymi i starszymi. Urzędy podają, że oficjalnie jest ich około 200 tysięcy, ale liczba ta jest o wiele wyższa. Szacunkowo podaje się drugie tyle. Są to osoby pracujące tylko czasowo, nie rejestrowane i zmieniające się co kilka miesięcy. Tym Polkom, które z dużą ofiarnością oddają się swej pracy, należy się wielki szacunek, cześć i uznanie. Jako kobiety wierzące wnoszą ducha miłości chrześcijańskiej, z sercem odnoszą się do swoich podopiecznych, widzą w nich Chrystusa cierpiącego i przyjmując krzyż opieki nad Niemcami dają wspaniałe świadectwo swojego chrześcijańskiego humanizmu i osobistych wartości. Takie opinie słyszałem wielokrotnie od wdzięcznych Niemców.


Rektor