Na przełomie maja i czerwca Europa zaskoczona została nową chorobą, której nadano enigmatyczną nazwę EHEC. Do połowy czerwca według podawanych informacji, zmarło ok. 30 osób, prawie wszyscy na terenie Niemiec. Początkowo uważano, że do śmiertelnego zachorowania ludzi przyczyniły się sprowadzane z Hiszpanii ogórki. Później skoncentrowano się na jadalnych kiełkach i pomidorach z Dolnej Saksonii, następnie odkryto bakterie na ogórkach w Magdeburgu, itd., itd.Celem mojej refleksji nie jest śledzenie toku rozwijania się choroby ani docho- dzenie jej genezy. Na bazie zaistniałych faktów nasuwa się refleksja odnośnie jakości oferowanych produktów żywnościowych oraz sposobów odżywiania się. Godne zastanowienia jest także pytanie o metody hodowania jarzyn, szczególnie jeżeli nadaje im się znak „bio“, co ma znaczyć – wyhodowanych w naturalnych warunkach i na bazie biologicznych środków nawożenia.
W oparciu o badania naukowe i przy zastosowaniu najnowszych technik, także genetycznych, produkuje się nowe odmiany roślin, których efektów działania na organizm człowieka nikt nie jest w stanie przewidzieć. Wyhodowane w laboratoriach nowe mutacje warzyw nie zawsze muszą spełniać oczekiwania i intencje specjalistów. Przykładem jest dopuszczona do produkcji nowa odmiana ziemniaków, której uprawę po długich dyskusjach zalegalizowano. Jednak gdy okazało się, że ziemniaki te spożyte przez zwierzęta są przyczyną nowych i nieznanych chorób, zabroniono ich sadzenia i rozmnażania.
Wbrew panującym powszechnie opiniom syntetyczne dodatki do żywności są czasem bezpieczniejsze dla zdrowia od naturalnych. Łatwiej jest je oczyścić i kontrolować. Rocznie spożywa ich każdy ok. 2 kilogramów. Pojedynczo nie są one groźne. Jednak w połączeniu z innymi związkami chemicznymi w postaci konserwantów, dodatków smakowych itp., którymi „wzbogacana” jest żywność, wywołują różne niepożądane reakcje, np. alergie.
Co do najnowszego zjawiska chorobowego w Niemczech – EHEC pojawiły się nawet głosy, że mógłby to być zamach bakteriologiczny. Nie bardzo w to wierzę. Zastanawiające jest, że oceną choroby zajęli się nie specjaliści z instytutów naukowych ds. zdrowia i żywności, lecz politycy i pseudo-eksperci. W jakim kierunku pójdą badania i oceny naukowców, nie wiadomo. Jak dadzą sobie radę z tym problemem? Czy ludzkość dowie się całej prawdy?
Są różne teorie i różne wyjaśnienia. Protagoniści nowych badań i metod naukowych będą je popierać, a tym samym rozwadniać problem i konsekwencje powstałej choroby. Pesymiści i zwolennicy naturalnych metod żywienia będą triumfować, preferując bio-produkty, wegetarianizm w różnych jego odmianach, itp.
Wydaje mi się, że i w technologii żywnościowej są granice, które niestety bardzo często się przekracza. Na ten temat wypowiadali się już wielkorotnie przedstawiciele Watykanu na spotkaniach ONZ i w Unii Europejskiej, ale ich głosy zagłuszono, posądzając o ciemnogród i zacofanie. Kościół nie był i nie jest przeciwny naukowym odkryciom. Zwraca jednak uwagę, na sposób prowadzenia badań, możliwe konsekwencje i odpowiedzialność.
Człowiek podporządkował sobie przyrodę, ma na nią wpływ i ją kształtuje. Wiedza ludzka powinna służyć człowiekowi, a nie prowadzić do jego zagłady. W imię postępu i technizacji nie wolno dopuszczać do produkowania środków szko- dzących organizmowi ludzkiemu. Życie człowieka musi być stawiane niewspółmiernie wyżej niż wszelkie odkrycia naukowe czy efekty finansowe. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że władza lub system lekceważący prawo jednostki na rzecz organizacji kolektywnej lub produkcji jest sprzeczny z godnością człowieka. „Wszelka praktyka, która sprowadza osoby do tego, by były zwykłymi środkami do osiągnięcia zysku, prowadzi do bałwochwalczego stosunku do pieniądza” (KKK 2424).
Kościół zawsze występował zarówno w obronie pojedynczej osoby, jak i całej wspólnoty, podkreślał odpowiedzialność człowieka za swoje zdrowie. Godność osoby ludzkiej, stworzonej na obraz Boga powinna zawsze być wyznacznikiem wszelkiego działania. Niestety nie zawsze tak się dzieje.
Pozostaje nam żyć nadzieją, że zło zostanie zażegnane, a czas wakacji będzie okresem wypoczynku i pozyskiwania nowych sił duchowych i fizycznych, czego wszystkim wybierającym się na wypoczynek z całego serca życzę!
Rektor



