W ostatnim czasie przybiera na
sile krytyka Kościoła katolickiego.
Szczególnie media celują
w rozpowszechnianiu negatywnej opinii
o Kościele. Pod pojęciem Kościoła
rozumieją szkolnictwo prowadzone przez
zakony, szpitale i domy starców podlegające
zarządowi Kościoła, instytucje wydawnicze
i prasę o treściach religijnych
itp.Czy rzeczywiście to wszystko jest Kościołem?
Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: czym jest Kościół, kto go stanowi i jaki ma on cel?
Katechizm Kościoła Katolickiego daje jednocznaczną odpowiedź: W języku chrześcijańskim pojęcie „Kościół” oznacza zgromadzenie liturgiczne, a także wspólnotę lokalną lub całą powszechną wspólnotę wierzących (...) „Kościół” jest ludem, który Bóg gromadzi na całym świecie (KKK 752). W następnym punkcie dowiadujemy się, że: Chrystus jest Głową tego Ludu, który jest Jego Ciałem (por. KKK 753).
Znaczy to, że Kościół jest dziełem boskoludzkim. Zatem nie można go sprowadzać tylko i wyłącznie do instytucji, stowarzyszenia czy grupy wyznaniowej. Kościół to coś więcej, bowiem jest w nim zarówno element boski jak i ludzki. Ten ludzki wymiar Kościoła tworzą zarówno duchowni jak i świeccy, ludzie mówiący różnymi językami, przynależący do różnych ras, kultur i narodowości. Stąd też Kościół urzeczywistnia się we wspólnotach lokalnych, ale równocześnie się w nich nie wyczerpuje.
Dlatego postrzeganie Kościoła z punktu widzenia danego kraju daje niepełny jego obraz.
Przykładem niech będzie lansowana teza, że Kościół upada, bo np. w Niemczech wypisuje się z niego coraz więcej ludzi, bo drastycznie spada liczba powołań. Najnowsza statystyka Watykanu podaje zupełnie odmienne dane: W ciągu roku przybyło na świecie 17 milionów katolików i 1500 księży. Całe parafie anglikańskie pragną włączyć się do Kościoła katolickiego, po latach starań udaje się uregulować statut Kościołów i miejsc świętych w Izraelu, Kościół prawosławny nawiązuje głębsze stosunki z Watykanem itd. Tak więc Kościół katolicki nie upada.
Kościół jest święty ale tworzą go też ludzie słabi i grzeszni. Jednak nie wszyscy są źli. Nie należy uogólniać i na podstawie pojedynczych przypadków obwiniać całą wspólnotę, gdyż w ten sposób wyrządzamy jej krzywdę. Kto chce krytykować słabości Kościoła powinien najpierw poznać jego istotę, aby móc odróżniać to co boże od tego co ludzkie. Nie wolno zapominać, że Kościół został ustanowiony przez samego Chrystusa, a nie przez ludzi, jak przekonywał komunizm i inne antychrześcijańskie ugrupowania.
Oczywiście ludzkie słabości, także w Kościele, moża i należy poddawać krytyce. W ten sposób istnieje szansa ich naprawienia. Jest jednak różnica między krytyką a krytykanctwem. W 1992 r. ks. Józef Tischner pisał: „Kościół, który poddaje radykalnej krytyce ten świat, z natury rzeczy prowokuje krytykę. Ale bywają puste i bywają sensowe krytyki Kościoła. Sensowna krytyka Kościoła to taka krytyka, która wcześniej czy później musi stać się afirmacją Kościoła – musi przerodzić się w jego obronę. Bronić Kościoła znaczy: pokazywać, czym on naprawdę jest”. Stwierdzenie to zaakceptują wszyscy, którzy z Kościołem się utożsamiają. Obserwuje się, że współcześni katolicy chętnie zajmują się innymi religiami (co nie jest w istocie złe), lecz nie pogłębiają wiedzy religijnej z zakresu własnej wiary, w której wyrośli. Nie doceniają treści przekazanych przez Jezusa, BogaCzłowieka. Także bazowanie na lekturze antykościelnych i antyreligijnych wydawnictw przyniesie raczej tylko negatywne skutki.
Gdyby ludzie wierzący z większym zaangażowaniem starali się pogłębiać swoją wiarę i umieli bronić jej zasad, gdyby starali się lepiej poznawać swój Kościół i bardziej się z nim utożsamiali, z pewnością byłoby dzisiaj mniej zarzutów i problemów.
Rektor



